ross hunter headshot

Coaching niewidomych

Radość z coachingu czegoś, czego nie rozumiesz

Jakiej wiedzy potrzebujesz, aby być dobrym coachem? Czy bycie ekspertem jest ważne? A jeśli wiedza byłaby przeszkodą, która spowodowałaby, że zajmiesz pozycję osądzającą oraz przestaniesz zadawać właściwe pytania i słuchać -  zamykając w ten sposób drogę do prawdziwych możliwości? Czy wiedza mogłaby dławić proces, zamiast być fundamentem wspaniałego coachingu?; hamować uczenie się, a nie zachęcać do niego?

Gdy zostałem głównym trenerem zespołu krykieta Anglia Blind Cricket, złożonego z niedowidzących graczy, musiałem te wszystkie kwestie przemyśleć. Oto pojawiła się okazja, aby być trenerem w specyficznej dyscyplinie, o której nic nie wiedziałem. Ilu trenerów ma taką możliwość? Zwykle trzymamy się tego, co znamy. Krykiet niewidomych zawodników nie mógł być bardziej oddalony od mojego poprzedniego doświadczenia i wiedzy. Gra była inna, z innymi zasadami i innym sprzętem. To, co zaczęło się jako nieznane, ekscytujące wyzwanie, rozwinęło się i wywarło głęboki wpływ na moje rozumienie coachingu.

Szansa bycia dociekliwym
Gdy pierwszy raz widzisz niewidomych grających w krykieta - nie potrafisz pomóc, ale możesz być dociekliwy. Jest to wyjątkowe doświadczenie. Twoja głowa wypełnia się pytaniami zaczynającymi się od "Jak" i "Co, jeśli". Eksplorujesz możliwości bez granic i nie wydajesz sądów. Naprawdę podoba Ci się ta gra i pragniesz ją bardziej zrozumieć. Prowokuje do myślenia. To była naprawdę pouczająca sytuacja, którą mogę porównać tylko z chwilą, gdy w wieku 6 lat, będąc z moim tatą w ogrodzie za domem, podniosłem miniaturowy kij do krykieta. To było przeżycie jak z dzieciństwa.

Czy stajemy się mniej dociekliwi, gdy nasza wiedza rośnie, a rozsądek i doświadczenie przejmują kontrolę? Czy przeskakujemy do ocen zbyt szybko, ponieważ przeszłość mówi nam, że rzeczy nie mogą być wykonywane w ten sposób? Czy świetni trenerzy pozostają ciekawi przez cały czas? A może pozostają jak dzieci? Wiem, że tego chcę.

Skąd pochodzi wiedza
Nie miałem doświadczenia w takiej grze. Nawet jej wcześniej nie widziałem. Czy aby trener nie powinien być ekspertem? Taka myśl zdecydowanie przeszła mi przez głowę. Moja wiedza i doświadczenie nie pasowały. Moją jedyną opcją, ale za to jak świetną, było wykorzystanie jedynego dostępnego źródła wiedzy ... - graczy. Coaching pojawił się, aby odblokować tę wiedzę – poprzez umożliwienie graczom gry, uważne oglądanie, zadawanie właściwych pytań, aktywne słuchanie, a następnie dużo przemyśleń. To nie było tak proste, jak mogłoby się wydawać. Gracze musieli pokazać i przekazać to, co wiedzieli. Został uruchomiony cykl uczenia się zarówno dla gracza jak i trenera. Zajęło to trochę czasu. To było potrzebne i wyzwalające. Rozwiązywaliśmy wspólnie problemy i uzyskaliśmy większe zrozumienie. Żadna wcześniejsza wiedza nie wydawała się być zaletą. Gracze mieli głos, bardzo silny głos, a ja słuchałem uważnie. Poczuli się dowartościowani i odpowiedzialni za własny rozwój. Umiejętność coachingu polegała na odblokowaniu możliwości i rozwoju metod, które wcześniej sprawdziły się u graczy stojących przede mną.

Czy wiedza w niepowołanych rękach nie oznacza raczej konformizmu i rutyny niż odkrywania prawdziwego potencjału? Czyż wówczas nie unikamy rozwiązywania problemów i przyjmujemy oceny, które wynikają z naszej wiedzy lub doświadczenia? Tak w 100% było w moim przypadku, ale to doświadczenie otworzyło mi oczy na inny sposób.

Potrzeba słuchania
Jestem przekonany, że jest różnica w naszym poziomie słuchania, kiedy musimy słuchać w porównaniu do tego, kiedy chcemy słuchać. W tym przypadku musiałem słuchać. Oczywiście, że chciałem, ale też musiałem. Nie miałem doświadczenia ani wiedzy, moja wiedza mogła  pochodzić tylko ze słuchania. Wymagało to więcej uwagi i nie zawsze prowadziło do odpowiedzi, lecz głównie do kolejnych pytań. Informacje były mocno przetwarzane i bardziej trwale zapamiętane. Nie czekałem niecierpliwie na to, aby coś powiedzieć, nie czekałem, aby podzielić się moją wiedzą lub doświadczeniem; coaching przejawiał się raczej w zadawaniu pytań, słuchaniu i chłonięciu informacji.

Osoba przed graczem
Znajomość gry jest ważna, ale tak samo ważna jest wiedza o ludziach. Kim są, skąd pochodzą, co sprawia, że są tutaj. Gra nie przeszkadzała w tym procesie, bo nie znałem tej gry. To stworzyło czas i przestrzeń, aby rozwinąć sensowne, produktywne relacje. Prawdziwa okazja, aby porozmawiać o tym, co naprawdę się liczy. Nie tylko powierzchowne sprawy. W tym czasie było to jak luksus, teraz czuje się jako konieczność. Co pamiętamy o naszych wspaniałych trenerach? Sposób, w jaki sprawili, że coś czuliśmy. To musi się zacząć od relacji.

Czy mielibyśmy ten czas, gdybym był ekspertem? Czy gra przeszkodziłaby nam? Moja nieznajomość gry dała nam więcej przestrzeni do scementowania relacji.

A zatem...
To doświadczenie okazało się szczęśliwym trafem. Nie było zaplanowane. Nie spodziewałem się, że całkowicie podważy mój sposób myślenia o coachingu.

Z pewnością nie twierdzę, że wiedza jest zła. Nie jest, gdy jest właściwie użyta. To doświadczenie uwypukliło mi to, co charakteryzuje świetnego trenera. Ma ciągłe pragnienie wiedzy i nigdy nie czuje, że wie wystarczająco dużo. Zawsze jest dociekliwy. Widzi grę spoza pola, nie przejmuje się ograniczeniami, znajduje rozwiązania. W centrum wszystkiego, co robi, jest gracz - gracz jest źródłem wiedzy, gracz musi być skutecznym wykonawcą, a trener pomaga mu stać się ekspertem. Uwalnia potencjał, którego nawet gracz nie znał, pyta i słucha z umiejętnością śledczego, a nie rutynowo!! Ale przede wszystkim buduje relacje.

Jeśli masz taką szansę, bądź coachem w dziedzinie, której nie znasz i zobacz, jak wpływa na Twój sposób myślenia.

Ross Hunter

Ross jest trenerem drużyny krykietowej zawodników z zaburzeniami wzroku, England Visually Impaired, która niedawno wygrała turniej Ashes w Australii. Krykiet jest jego pasją i z czasem miał szczęście być angażowany w  wielu różnych rolach – jako gracz, coach i osoba wspierająca. Jest Mastercoachem na poziomie 4 EBC, mieszka w Hampshire z żoną i młodą rodziną.